Sunday, 27 April 2008

Dla tych ktorzy sa znudzeni opisami przyrody, Kacik Kulinarny:

CHIPAS - paragwajski snak, sprzedawany na ulicach, w autobusach, mala buleczka z maki
kukurydzianej z serem w srodku, bardzo zapychajace.

MATE - argentynski, urugwajski, paragwajski i chilijski napoj narodowy. Rodzaj ziolowej herbaty (w smaku przypomina stare skarpety) bardzo mocnej i energetyzujacej. Pija wszyscy i wszedzie. Na
wsiach, w miastach, w domach, pracy, na ulicy, starzy i mlodzi. Chodza caly dzien z termosem pod pacha i dolewaja goracej wody do specjalnego kubka i sacza przez rurke. No i dziela sie tym miedzy soba. Podobno uzaleznia bardziej niz kawa.



For those who might be bored, some Food Notes:
CHIPAS- Paraguayan snack number one. Sold everywhere. Small roll made of maniok flour with melted chees inside, very filling.

MATE
- Argentinian, Paraguayan, Uruguayan, Chilean national drink. Kind of herbal tea (taste bit like old socks) very strong and energizing. Everybody drinks it and everywhere. Countryside, in the cities, old people, young as well, at home, at work, in schools, on the street. They walk all day long with thermos and they pour hot water into special cup and sip it through the straw. And they share it with family and friends. It's said to be very addictive.

10 comments:

PONOWNIE said...

Wiadomomo - zadek najwazniejszy - jak jemu wygodnie to i reszcie tez. Pozdrowienia dla Twojego jamnika. Ja jestem pol jamnik pol chihuahua to raczej jest logiczne ze lubie wygody... Widze ze krecisz sie po ameryce poludniowej. Ja tez bylem w oklicy jako duplikat:
Peru
Moim humanom sie tam podobalo tak ze planuja w tym roku pojechac do Chile i Argentyny.
Pozdrawiamy!
PS - niezle zdjecia - zapraszam do obejrzenia zdjec "mojego" z Peru:
Peru 2007

Anonymous said...

heh kurcze nie to zebym się napraszała ;-) ale jak znajdziecie na jakiejś wyprzedaży kubek do mate ( i mate tez) to ja się chetnie zaopiekuję ;)
...a w Krakowie lato na calego ..słonce i wietrzyk delikatny ...chociaż i tak Ci zadzroszcze;-) Buziole J.J

Anonymous said...

Jerzmanowska, nie zawracaj dupy! Oni pewnie maja dosc bagazu do wozenia. A mate oraz bombille (a nie KUBEK, profanko!) dostac w Krakowie! Moja mama kupila jakis tydzien temu. Albo se zamow w internecie: www.guarani.pl
Pozdrowienia z upalnego w koncu Sznyclowa! Buziaki!
Marska
PS To papieza tez tam spotkaliscie?

Anonymous said...

Naturalnie chcialam napisac, ze bombilla to rurka, a nie KUBEK, ale sie rozpedzilam.. hehe

jo said...
This comment has been removed by the author.
jo said...

Do Badzielca:
Galerie twojego pana znamy, w ten sposob (ze sie tak wyraze od kuchni) trafilam na twojego bloga. Moj chlop rowniez publikuje zdjecia na onecie z roznych miejsc Ameryki Pol, jak znajde chwilke to podesle twojemu panu linki. Niestety jego zdjecia maja jedna zasadnicza wade: sa bez twojej podobizny:)

jo said...

Asienku, przywiezlabym ci kubeczek z bombilla (jak slusznie zauwazyla kolezanka Marska) gdybym wracala stad, ale jeszcze ponad dwa miesiace sie bede tlukla po bezdrozach. Jak znajde taki w Ekwadorze to ci na peewno kupie. (w Argentynie sa nawet takie dla dziewczynek w rozowym kolorze!)

Soniu, Twoja matka jest czadowa, skad taki pomysl na zestawik do mate sie jej narodzil?

Anonymous said...

Pomysl picia mate narodzil sie nam po lekturze Pawlikowskiej. A zestawik mamy, tzn. sama bombile, bo Mamie jej mencizna kiedys z Argentyny przywiozl. Kubeczek wywalila, bo wtedy nie wiedziala, do czego to jest, a bombile zostawila, bo stwierdzila, ze fajnie wyglada :). Teraz, lata pozniej, jest juz madrzejsza i zaluje wyrzuconego kubeczka, ale jak mowie - mozna juz w Polsce spoko dostac. W Sznyclowie oczywiscie tez. Ale jakbys mi bombile przywiozla (to zajmuje malo miesca), to ja Ci za to Sznycla usmaze na powitanie! :)
Buziaki!
S.M.

jo said...

Zobacze czy jeszcze znajde bombille, kraje gauchow zostaly w tyle, ale jak gdzies dorwe, to jest twoja!

Anonymous said...

Spoko, jak nie znajdziesz, to przywieź choć grudkę łajna peruwiańskiej lamy ;-)
Buziak!
S.