Monday, 16 June 2008

Kacik Kulinarny/Food Notes

CUY, czyli swinka morska. Przysmak w Peru, Boliwii, Ekwadorze i Columbii od podobno 7000 lat(!).
Te male slodkie stworki, sa trzymane w wielu restauracjach w specjalnych zagrodach, biegaja tam i popiskuja, a klient morze sobie wybrac, ktora zjesc. Potem wraca na stol przygotowana na wiele sposobow, np.upieczona w calosci i w rozplaszczonej pozycji, szczezac zabki.
"Peruwianiczycy zjadaja srednio 65mln swinek rocznie i jest ona tak wrosnieta w kulture, ze jedno ze slynnych malowidel przedstawiajacych Ostatnia Wieczerze w glownej katedrze w Cusco, wyobraza Chrystusa i apostolow jedzacych swinke morska" /wikipedia/
Nie probowalam, ale podobno smakuje jak kurczak,wiec ja sie pytam, po co to? po co?

przed i po

CUY, means guinea pig. It's favourite dish in Peru, Bolivia, Ecuador and Colombia for 7000years(!). Those cute, furry fellows are often kept in restaurants in fence so every client can choose which one would like to eat. Then they are prepared in many different ways, for instance whole grilled and served stretched on a plate with their little teeth...
"Peruvians consume an estimated 65 million guinea pigs each year and the animal is so entrenched in the culture that one famous painting of the Last Supper in the main cathedral in Cusco shows Christ and the twelve disciples dining on guinea pig." /wikipedia/
I didn't try it, but I was said that it tastes like chicken, so I'm asking, WHY?

5 comments:

Anonymous said...

Już kiedyś słyszałam, że się tam zażerają świnkami morskimi, i że podobno smakują jak kurczak i wtedy pomyślałam sobie: no dobra, co kraj to obyczaj, niech będzie, może nawet bym skosztowała, gdybym tam była... ale nie wiedziałam, jak taka przyżądzona świnka wygląda.. wyobraziłam sobie po prostu kupkę mięska.. a nie rozpłaszczone wyszczeżone zwierzątko, któremu trzeba najpierw odciąć główkę i łapki, zanim się człowiek do tego.. mięska dostanie.. Nie, zdecydowanie też bym zaniechała.. Biedna świnka! R.I.P.
S.M.

jo said...

strasznie mi ich zal, zwlaszcza jak popiskuja w tych klatkach i biegaja w kolko. podobno takie miesko nie ma cholesterolu i stad jego popularnosc. przyzadzaja je tez w formie pocietej, tak ze nie widac ksztaltow oryginalnych i tak jest chyba latwiej. ale tak samo mam z kurczakami czy rybami, nie lubie gdy widac kosci albo nie daj boze mozna spojrzec w oczy!

Anonymous said...

Ja mam to samo - dopóki nie widać kształtu ani co to wcześniej było, to zjem, inaczej - bez szans. Może to hipokryzja, ale niedobrze mi sie robi, jak mi np. leży na talerzu taki mały kadłubek przepiórki z nóżkami, skrzydełkami i takim embrionowatym kadłubkiem.. brr...
Natomiast krwisty kawał wycięty z krowy, to co innego!! :)))

Kiedy dokładnie wracacie?

S.M.

Anonymous said...

Laski scen nie róbcie :) Mam w robocie świnkę morską . Walniemy kilka mojito i swinkę się wygrliluje J.J

PONOWNIE said...

Ja na swinke sie nie zdecydowalem - zbyt przypominala mi Badzielca...