Sunday, 15 June 2008


Camino de la Muerte - Droga Smierci,ta nazwa mowi sama za siebie.
Najniebezpieczniejsza pojedyncza droga na swiecie i zarazem najpiekniejsza w Boliwii.
Absolutna koniecznosc dla lubiacych ryzyko to zjechac nia na rowerze z zimnej przeleczy gorskiej za La Paz, na wysokosci 4700mnpm, pokonujac ponad 3500 metrow roznicy wysokosci w 4-5godzin, na dystansie 67 km i skonczyc w goracej, parnej dzungli u podnozy Coroico.

Camino de la Muerte - Death Road - from la Paz to Coroico is one of the most dengerous roads in the World and most impressive in Bolivia. Adrenalin junkies cycle down this single road which begins on cold mountain pass at 4700m and drops more than 3500 in around 4-5hr and 67km to the humid, subtropical jungle below Coroico.

START: El Cumbre, przelecz gorska za La Paz, wysokosc 4700mnpm.
Bylo nas 14-scioro na poczatku, mlodych, odwaznych nie znajacych co to strach...
START: El Cumbre, mountain pass near La Paz, 4700m
There was 14 of us, young, bold and fearless.

mala przekaska i 5 min dla prasy
snack and 5min for the press

robi sie trudniej- przez ostatnie 47km, kamienista droga jest bardzo wyboista, trudno utrzymac kierownice (Jo w czarnym kolorze wyprzedza goscia z prawej)
it's getting rough- for the last 47km rocky road is more then bumpy (Jo in black, overtaking some slow guy)
przez strumienie, pod wodospadami, z przepascia czesto 1000 metrowa po lewej stronie
through the streams, under waterfalls, often with drop of as much as 1000m on the left hand side
zapierajace dech w piersiach widoki, ktorych nie jest sie w stanie podziwiac, chyba ze sie zatrzyma na krawedzi przepasci
breathtaking views which you can't admire unless you stop on the edge
krzyze upamietniajace tych ktorym sie nie udalo: wedlug "Footprint", tutaj wydarzyl sie najwiekszy w historii wypadek na pojedynczej drodze, kiedy to ciezarowka zapakowana prawie 100 miejscowymi zsunela sie w przepasc. Na przestrzenii kilku ostatnich lat zginelo tu rowniez 6-u rowerzystow.
crosses for those who didn't make it: according the 'Footprint', on this road happend the biggest single road accident in the history, when lorry packed with 100 campesinos, plunged over the edge.
In few last years also 6 cyclists died here.

META: 12-scioro ukonczylo zjazd, w polowie 3 osoby odpadly (nie doslownie; przesiadly sie do supportujacego samochodu).
Coroico, 1200mnpm
END: 12 people finished the ride, in the middle 3 people change for supporting car.
Coroico, 1200m

11 comments:

Anonymous said...

WoooW!!! Jestem pełna podziwu! A jak dupcia po 5 godzinach trzęsawki na boliwijskich gołoborzach?? GRATULACJE!!!

Anonymous said...

Acha, to mowilam ja - S.M.

jo said...

dupcia bolala, ale bardziej rece od sciskania hamulcow,mialam przykurcze sciegien:)Szczerze mowiac sama bylam pelna podziwu dla siebie, zwlaszcza, ze ukonczylam zjazd jako 4-ta wsrod samych chlopow,Aha!:)))

Anonymous said...

Super!!! Jeszcze raz gratuluje! Ja na widok tych przepasci zsikalabym sie chyba ze strachu!
Buziaki kibolskie ze Sznyclowa - miejsca porażki i obciachu naszej polskiej osiedlowej drużyny!
Może w ramach łyknięcia trochę futbolowego powietrza, zaliczycie jakiś meczyk na Mistrzostwach Ameryki Płd., które teraz trwają? Jutro mecze Urugwaj-Peru i Boliwia-Paragwaj, 19.06. Ekwador-Kolumbia i Brazylia-Argentyna, a w piatek: Wenezuela-Chile.. Zaopatrzcie się w każdym bądź razie w odpowiednie barwy, żebyście komuś nie podpadli! ;-) Buziary, S.M.

PONOWNIE said...

To cos dla mojego humana - chyba sobie nie odmowi i zachaczy o Boliwie w przyszlym roku. Pozdrawiamy !

jo said...

Do Soni:
Bedac w Peru trzeba kibicowac Peru naturalnie, ni ma wyjscia. Nie przekiboluj tylko zbytnio Soniu, wez obejrzyj dla rownowagi Sex&City albo cos innego o butach i torebkach.
Bedziesz w Krakowie tak jak pisalam, czy jeszcze nie wiesz?
buziary!

jo said...

Do Badzielca:
Tak mysle ze Twojemu humanostwu by sie to pewnie podobalo, to jedna z najlepszych rzeczy jakie zrobilam w Ameryce. Tylko niech nie zapomna Twojego duplikatu przyczepic do ramy! No i trzeba dobrze wybrac firme ktora to organizuje, tak zeby nie oszczedzali na rowerach, zeby mialy dobre hamulce i odpowiednia amortyzacje, bo od tego naprawde zalezy ...zycie:)

Anonymous said...

Heja, mysle ze bede. Nastawiam sie na 1-4 sierpnia w Krakowie. Jeszcze w pracy nie wiedza, ale sie dowiedza w odpowiednim czasie :)
S.

jo said...

super!!!!

Anonymous said...

pszaszam, ze sie wtracam, ale jo zapomniala dodac, ze w pierwszej piatce byla trojka Polakow, ale to ja (nie chwalac sie) dotarlem pierwszy, co Maciek wdziecznie skwitowal pytaniem-komentarzem: "ty to chyba nie uzywasz hamulcow, co?" No malo uzywalem, bo sciegna bolaly od sciskania... pozdro,

Anonymous said...

Ej to umawiacie się na Kraków tylko ja o tym nie wiem ! Kurna nie ma to jak koleżaneczki zza granicy!!!!
Już sobie wolne ustawiam!!!