Wednesday, 7 May 2008

Ok, Paragwaj to byla porazka. 6 dni i naprawde nic ciekawego, ale to na pewno dlatego, ze nie znalismy nikogo z wewnatrz, bo to nie jest kraj przyjazny turystom. Jestem pewna, ze ma ciekawe strony, tylko my ich nie odkrylismy...
Ale pomowmy o czyms przyjemniejszym:

Paraguay was just awful. 6 days and honestly nothing to remember. Probably, because we were by ourselves, if we only knew someone from there, everything might be different. It's not 'tourist's friendly' country.
Anyway, lets go to something more pleasant:

Kacik Kulinarny 2 / Food Notes 2:

DULCE DE LECHE - slodkie, brazowe mazidlo popularne w calej AP, przypominajace w smaku karmel, a zrobione z mleka. Smaruje sie na nalesniki, gofry, chlebek i dodaje do deserow. Malutka kotka w Cerro Pellado uwielbiala jesc z nami sniadania, z powodu slabosci do dulce de leche.
Wymyslone w Urugwaju- tak jak tango i tak samo jak tango, ukradzione przez Argentyne.

-sweetness made of very thick condensed milk, taste like caramel. Eaten with pancakes, waffles, bread and all kind of desserts. Little kitten girl in Cerro Pellado, loved to eat breakfeast with us because she was addicted to it.
Invented in Uruguay- just like tango, and like tango stolen by Argentina

ROPA VIEJA- jeszcze jedna specjalnosc Urugwaju, choc pochodzi z hiszpanskich Wysp Kanaryjskich. Oznacza dokladnie 'stare ciuchy'. W Urugwaju, wszelkie miesne resztki z dnia poprzedniego sa drobno krojone i mieszane z wypelniaczem, jak ryz albo makaron, oraz z marchewka, ziemniaczkami, czasem jajkiem na twardo i czymkolwiek wygrzebanym z lodowki i gotowe! Pyszne i nic sie nie marnuje.

- another Uruguayan specialite de la maison, although the origin of ropa vieja is from the Canary Islands. Ropa Vieja is Spanish for "Old Clothes". In Uruguay when they have any meat leftovers, they don't throw it away. It`s chopped and mixed with rice or noodles, carrots, potatoes, sometimes with hard boiled egg and anything found in the fridge and voila! Nothing get waisted. Very filling, practical and tasty as well.

3 comments:

Anonymous said...

Czytając przepis na "stare ciuchy" zrozumiałam, co codziennie inspiruje kucharza w naszej stołówce zakładowej! ;-)
Buźka!
S.

jo said...

he, he, nie narzekaj, nie karmila cie brudna Indianka przez 4 dni w trakcie wycieczki po pustyni w Boliwii (jedziesz z kierowca i kucharka i innymi ludzmi, o tym w krotce). Szczytem jej kulinarnych zdolnosci byl suchy makaron, z suchym kurczakiem i ...ziemniakami(???)

Anonymous said...

E tam, nie narzekajci, bo nie jadałyście na stołówce rosyjskiej. Gdzie specjalnie dla gości jest makaron z parówkami. A dla lokalnych są różne odmiany kapusty z flakami.... Bez przypraw. Ale za to z chlebem. To jest dopiero fuj :)
Duszek